Nigdy nie znudzi mi się obśmiewanie polskich tłumaczeń i zbędnych dodatków językowych. Można było zostawić Contagion, można było przetłumaczyć na Zakażenie albo coś zbliżonego. Można było wreszcie dać samo nieszczęsne Epidemia strachu. To nie, musieli zrobić takiego polsko-angielskiego potworka. Ech… brak słów. W każdym razie to jedna z niewielu wad filmu Soderbergha. Cała reszta jest co najmniej niezła.

c1

     Chory nietoperz spotyka chorą świnię. Wymieniają się wirusami tworząc przy okazji nowy szczep. Zabójczy dla ludzi. Wybucha światowa epidemia, miliony ofiar – nic odkrywczego. Co jednak mnie osobiście urzekło to sposób, w jaki przedstawiono tę historię. Nie ma tu narracji typowej dla filmów fabularnych. Nie ma tu heroizmu i scen akcji jak w Epidemii z Dustinem Hoffmanem. Rozprzestrzenianie się choroby i reakcje ludzi obserwujemy z boku. Bohaterów praktycznie nie poznajemy, wpadamy do ich życia w momencie X i wypadamy w momencie Y i koniec. Daje to wrażenie fabularnego dokumentu i przez to mocniej działa na wyobraźnię.

     Sytuację oglądamy z kilku perspektyw. Raz jest to rodzina, której członkowie są zarażeni, a to pracownica CDC (amerykańska jednostka rządowa do zwalczania chorób), a to szef tej organizacji, wreszcie wysoka urzędniczka WHO i nadpobudliwy blogger, który wszędzie widzi spiski rządowe i firm farmaceutycznych. Tyle punktów widzenia pokazuje niejako cały obraz tego jak łatwo rozprzestrzenia się taki wirus i jak działa (lub nie) system, który jest na takie akcje przygotowany przez ludzi.

c3

     W obsadzie gwiazda za gwiazdą: Marion Cotillard, Matt Damon, Laurence Fishburne, Jude Law, Gwyneth Paltrow, Kate Winslet i Bryan Cranston. Imponujący zestaw! Wszyscy w swoich rolach sprawdzili się świetnie i nie próbowali ukraść show dla siebie. Głównym bohaterem jest tu bowiem sam wirus i to jaką przechodzi drogę od pacjenta zero do kilku milionów ofiar. Warto zaznaczyć jeszcze pokręconą i trochę psychodeliczną ale rewelacyjną ścieżkę dźwiękową. Trochę drażni ale w pozytywnym sensie – potęguje napięcie i ciarki na plecach. jedyne czego mi tu zabrakło to jakiejś konkluzji, jakiegoś finału, czegoś na koniec. Nawet filmy dokumentalne mają zazwyczaj jakąś puentę. Tu jej zabrakło, a szkoda. Tak czy siak – polecam zobaczyć, szczególnie, że temat ostatnio nośny z powodu eboli.

Comments

comments