Hollywood działa teraz jak chińskie firmy hi-tech. Jak coś nowego pojawia się na rynku w poniedziałek, to w środę Chińczycy mają prototyp własnej wersji, a w piątek wypuszczają gotowy produkt. Podobnie fabryka snów. Pierwsze filmy o ataku terrorystycznym z 11 września 2001 pojawiły się ledwie cztery czy pięć lat po zamachu. Nie inaczej jest w przypadku kryzysu finansowego z lat 07/08. Był już niezły Margin Call, bardzo dobry, dokumentalny Inside Job, a teraz swoje trzy grosze dorzuca reżyser Adam McKay.

     Big Short to film oparty o prawdziwe historie kilku osób. Genialny i trochę aspołeczny strateg funduszu, arogancki japiszon z wielkiego banku, nerwowy bankier z misją ratowania świata i dwóch młodych chłopaków, którzy maja talent do mnożenia gotówki. Ekipa ta, mniej lub bardzie niezależnie od siebie, odkryła źródło kryzysu zanim jeszcze ktokolwiek podejrzewał, że finansowa bomba atomowa zatrzęsie całą światową gospodarką. Jako, że posiadanie informacji w tym biznesie to klucz do sukcesu – wszyscy postanawiają zrobić na tym interes.

tbs2

     Nie ukrywam, temat bardzo ciekawy, ale ciężko oglądało mi się Big Shorta. Wina za to obarczam reżysera, który postawił na bardzo dynamiczny, wręcz teledyskowy montaż połączony z pseudo-dokumentalizacją i przełamywaniem tzw. czwartej ściany. Mamy więc co jakiś czas półsekundowe, pocięte migawki z popkultury, od których można dostać padaczki. Chwilami obrazy migają przed oczami z prędkością stroboskopu. Mamy tu sporo scen kręconych trzęsącą się kamerą, niejako z ręki. Jest wreszcie kilka ujęć gdzie aktorzy czy inni celebryci zwracają się do widza tłumacząc mu zawiłości świata finansów. Forma momentami przeszkadzała mi w spokojnym odbiorze treści, czułem się jak na lekcji matematyki przy włączonym na cały regulator telewizorze, na którym ktoś co sekundę zmienia program.

     Pochwalić za to muszę grę aktorską. Christian Bale wypadł znakomicie i jest kolejnym poszkodowanym na tegorocznej gali Oscarów. Steve Carell na początku zbyt kojarzył mi się ze swoimi standardowymi wygłupami, ale im dalej tym lepiej. Ryan Gosling próbował zagrać swoją wersję DiCaprio z Wilka z Wall Street, ale nie siadło. Reszta ekipy poprawnie, ale bez błysku.

tbs1

     Nie do końca rozumiem, jaki plan miał McKay, robiąc swój film. Z jednej strony wyraźnie potępia banki, regulatorów i świat finansjery za przekręty, oszustwa. Wskazuje, że zapłacą maluczcy utratą domów, pracy, a najbardziej odpowiedzialni nie poniosą kary. Z drugiej strony wszyscy bohaterowie filmu są pokazani w dość pozytywnym świetle, a prawda jest taka, że po odkryciu bańki i szwindlu nie powiadomili nikogo, nie podnieśli larum tylko postanowili na tym zarobić. Do prasy udali się dopiero wtedy kiedy ich własna inwestycja była zagrożona. Jedynie postać grana przez Carella zdaje się to zauważać, ale wspomina o tym raz, półgębkiem. Nie pasowało mi to szczególnie, że kilka ckliwych scen sugeruje, że wszystkiemu winni finansiści, a ludzie biorą kredyty powyżej możliwości, bo są poczciwymi marzycielami.

     Jeśli interesuje cię temat kryzysu 07/08 i chcesz go poznać w maksymalnie lekkiej, przyswajalnej formie – The Big Short jest dla ciebie. Jeśli jednak wolisz mieć tą wiedzę podaną za pomocą dobrego filmu dokumentalnego, albo spójnej fabuły – polecam wspomniane wcześniej Inside Job i Margin Call.

Comments

comments