Simon Pegg i  Nick Frost znów popełniają komedię ze sobą w roli głównej. Po Wysypie żywych trupów i Hot Fuzz przyszła kolej na bliskie spotkania trzeciego stopnia.

     Graeme i Clive to dwóch nerdów ze Zjednoczonego Królestwa na wycieczce po USA. Po spełnieniu największego marzenia – pobycie na ComicConie – ruszają kamperem po  bezdrożach ameryki mając w planie odwiedzić wszystkie miejsca związane rzekomo z UFO. Przypadkowo spotykają na swojej drodze kosmitę  Paula, który prosi o pomoc w powrocie do domu. Ufoludka ściga bezlitosna agencja rządowa, a po drodze do kolorowej ekipy dołącza jeszcze zwariowana fanatyczka religijna.

paul0

     Film obejrzałem na wyjeździe narciarskim ze znajomymi. Wieczorem, na sporym zmęczeniu, przy dobrym piwie. To chyba idealne warunki na taki seans. Paul jest bowiem zabawny, ale nie do przesady. Momentami skojarzenia miałem bardziej z kinem familijnym niż z poprzednimi dokonaniami Pegga i Frosta. Jest trochę żartów z fanów s-f (motyw muzyczny z kantyny z gwiezdnych wojen – pierwsza klasa), kilka celnych uwag na temat USA i stereotypów tam panujących, ale scenariusz z czasem skręca w stronę E.T. Tytułowy bohater bywa wulgarny, ale ma dobre serce. Lubi palić papierosy, pierdzieć, ale troszczy się o przyjaciół. Ot, takie skrzyżowanie Alfa z TEDem.

     Taka krzyżówka wyszła jednak trochę nijako. Ani nie dostałem komedii tak dobrej jak chociażby Hot Fuzz, ani kina familijnego pełną gębą. Chyba wolę bardziej niegrzeczną wersję Pegga i Frosta.

Comments

comments