Najnowszy hit od HBO. Serial o dwóch detektywach, skrajnie różnych od siebie. Marty to typowy chłop z Luizjany. Rozgarnięty o tyle o ile, ze wszystkimi wadami i zaletami małomiasteczkowego policjanta. Rusty to ex-narkoman, nihilista i człowiek cyniczny. Cyniczny i do bólu szczery. Każdą prawdę wali wprost. Obaj pracują jako partnerzy i dostają do rozwiązania sprawę zabójstwa kobiety. Miejsce zbrodni wskazuje motywy religijno-okultystyczne.

td12

     Siłą serialu są dwie główne kreacje aktorskie. Nie widziałem jeszcze Dallas Buyers Club, ale jakiś gość zabił Matthew McConaughey’a z komedii romantycznych i gra sobie teraz w niezłych produkcjach, prezentując najwyższą klasę. Woody Harrelson też zagrał świetnie, chociaż jego postać wypada bladziej niż kolegi. Po prostu jest mniej ciekawa. Do tego fantastyczną kreację stworzyła na drugim planie Michelle Monaghan, grająca żonę Marty’ego.

td11

     Serial powala klimatem. Muzyka w stylu Cave’a, do tego brudna, biedna i śmierdząca Luzijana dosłownie wylewa się z telewizora. Czuć zatęchły odór bagien, patrzenie na brudnych, zaniedbanych mieszkańców odpycha, ale jednocześnie hipnotyzuje. Co ciekawe, nie sama sprawa morderstwa jest najważniejsza. Bardziej uwagę widza przyciąga relacja między Rustym i Martym. Przeważnie jest gęsto i nieprzyjemnie. Niemal każda próba nawiązania czegoś na kształt przyjaźni z Rustym kończy się jakąś miażdżącą ripostą z jego strony. W każdym razie owe relacje to wg mnie najlepszy motyw w serialu.

td13

     Skończyłbym na samych peanach, ale ktoś tu jednak dał ciała. Scenariusz od pewnego momentu popada w przesadę i nieprzystającą do klimatu widowiskowość. Jeden z odcinków (z gangiem motocyklistów, bez obaw, to żaden spojler) jest po prostu idiotyczny. Nie dość, że do poprzednich odcinków pasuje jak pięść do nosa to jeszcze obnaża niekonsekwencję scenarzysty – jedna z postaci zachowuje się bez żadnej logiki. Potem górę (nad klimatem i rozmowami detektywów) bierze śledztwo i całość zamienia się w średniej jakości serial kryminalny z rozczarowującym finałem. Jakbym miał ocenić pierwsze 5-6 odcinków wyłączając ten głupi to dałbym dziewięć, może dziesięć. Pozostałe obniżają jednak loty i na tak wysoką ocenę na pewno nie zasługują. Mimo wszystko – warto.

Comments

comments