Po rewelacyjnych Strażnikach galaktyki ruszyłem w podróż “śladami Jamesa Gunna”. Na pierwszy ogień poszedł Super – trochę dramat, trochę parodia filmów o komiksowych herosach. Skojarzenia z Kick-ass uzasadnione ale tylko na poziomie samego pomysłu. Cała reszta ma swój odrębny, dużo ciekawszy charakter.

     Prawie czterdziestoletni Frank (rewelacyjny Rainn Wilson) jest szarakiem. Ma nudną pracę w knajpie, twarz podobną zupełnie do nikogo, a sam siebie uważa za zero. Nie zmienia tego nastawienia fakt, że ma piękną żonę, byłą narkomankę. Wie, że lada moment każdy go opuści. Kiedy jednak małżonkę uwodzi i szprycuje narkotykami lokalny mafiozo – Jacques – we Franku coś pęka. Ma dziwną halucynację (Nathan Fillion jako Święty Mściciel – musicie to zobaczyć!) i postanawia zostać superbohaterem. Nie tylko po to by odbić ukochaną. Przede wszystkim, by zwalczać zbrodnię, zawsze i wszędzie. Nie ogarnia tematu więc porad szuka w sklepie z komiksami. Jego plan odkrywa pracująca tam Libby (Ellen Page) i postanawia dołączyć do krucjaty.

s

     Super momentami jest dziwaczny i tandetny. Widać jednak, że to nie kwestia budżetu czy braku pomysłów. Te sceny właśnie takie mają być. Najpierw coś śmiesznego, a za chwilę gore, wszystko podkreślone kadrem iście komiksowym z wielkim napisem “SPLASH” albo “WHAM”. Fabuła rozkręca się powoli, ale mnie od razu chwyciła za serce. Mimo całej otoczki to w sumie całkiem niezły dramat, który wydźwięk ma raczej gorzki. Na ekranie Rainn Wilson robi ze swojej postaci taką ofiarę losu, że chyba każdy będzie współczuł. Ellen Page wymiata. Nie wszystkie jej role lubię ale tu pokazała klasę. Nadpobudliwa i kochająca brutalną przemoc Libby kradnie każdą scenę, w której się pojawia.

     James Gunn zrobił dobry film, niesłusznie stawiany w wielu recenzjach poniżej Kick-assa. Jest dużo lepszy, bardziej spójny, dojrzalszy i opowiada ciekawszą historię. Sprawia, że nie można się od niego oderwać mimo ślamazarnego początku. Warto zobaczyć.

s2

     Last but not least, Gunn zaczynał karierę w firmie Troma. Kto zna takie tytuły jak Maniakalne Pielęgniarki Odnajdują Ekstazę, Nazistowscy surferzy muszą umrzeć, Toksyczny Mściciel czy Cannibal! The Musical – będzie wiedział czego się spodziewać. Klasyki gatunku!

Comments

comments