Krótka piłka: Cersei Lannister kontra Eomer w post-apokaliptycznej scenerii MegaCity-1! Czy to może się nie udać? Można do tego filmu podejść dwojako: traktować jak inne komiksowe blockbustery i tęgo się zawieść albo założyć po zwiastunie, że to będzie porażka i… dać się miło zaskoczyć.

dredd2

     Wady są na pewno. Budżet niższy niż cena średniej klasy Mercedesa wyłazi z co drugiej sceny. Tylko… to wszystko jest jakieś takie… spójne? Wizja świata, MegaCity-1 i generalnie cały film jest, hm, jakiś. Przesadzone i sztuczne rozbryzgi krwi, naturalistyczna przemoc, sporo strzelanin. Jest Dredd, jest wielka i zła szefowa gangu, jest wreszcie partnerka sędziego, oczywiście pierwszy dzień w robocie.

     Mimo tego, że klisza goni kliszę, jeśli człowiek na początku kupi ten klimat to potem ogląda się jednym tchem. Świetny pomysł z narkotykiem slo-mo i pokazaniem na ekranie jak działa. Rewelacyjnie wypada to w scenach gdzie ktoś zażywa specyfik. Kilka innych pomysłów jak scenografie i wygląd bloku też zaskakują. Generalnie stosunek kasy wydanej do efektu końcowego – więcej niż dobry. Sprawdziłem nawet: 45 mln $. Tyle co żenujący Resident Evil: Zagłada. Bardzo pozytywne zaskoczenie.

deredd3

     Co mi się nie podobało? Szczegóły. Sędzia mógłby mieć lekko zaciśnięte wargi albo bez wyrazu, a nie smutne usteczka w podkówkę przez cały film. Efekt jest podobny jak z głosem u nowego Batmana kiedy jest w kostiumie i nagle ma raka krtani. Druga sprawa to też detal. Beznadziejnie zaprojektowali motocykle sędziów. Poza tym jak ktoś lubi klimatyczne, komiksowe s-f z niskim budżetem i dobrymi pomysłami, niech obejrzy Dredda. Zrozumiem każdego, kto powie, że ten film to plastikowa strzelanina na żenującym poziomie, bo i tak to można odebrać. Mi w każdym razie, podobało się dużo bardziej niż oczekiwałem.

Comments

comments