Lubię takie filmy, lubię Keanu Reevesa i w ogóle miałem ochotę na coś lekkiego i efekciarskiego. I właśnie to dostałem. Twórcy miernoty “I stanie się koniec” powinni się uczyć od ludzi, którzy robili Constantine. Jak na tego typu luźny film – rewelacja.

zabimokiemblank

Comments

comments