Nie mam do nikogo pretensji. Kto oglądał przede mną, zazwyczaj odradzał. Miałem jednak nadzieje. Przecież dwójka była tak słaba, tak bardzo skopana, że co byście drodzy twórcy nie zrobili w trójce, musi być lepiej… prawda? Prawda? Mieliście jedno, niezbyt trudne zadanie…

     …i nawet to spieprzyliście. Film jest dokładnie tak bezdennie głupi jak wspomniany poprzednik. Jak ktoś nie widział nawet zwiastuna (który zdradza główny wątek), niech nie czyta dalej. Tym razem, co wiemy z trailera, Bryan Millis jest niesłusznie oskarżony o morderstwo swojej żony – Eleonore. Wbrew tytułowi serii, nikt nikogo nie porywa. Fabuła żywcem kopiuje motyw ze Ściganego. Niestety to jedyny wspólny mianownik.

t32

     Historia jest przy okazji dziurawa jak sito, a kilka wątków zupełnie niezrozumiałych i bez sensu. Na czym polega spisek wymierzony w głównego bohatera domyśliłem się po kwadransie. Nie dlatego, że jestem taki przenikliwy. Wszystko tu jest tak tandetnie przewidywalne i nieatrakcyjne, że ciężko dotrwać do końca bez szukania sobie wymówek usprawiedliwiających przerwanie seansu. Najgorsze jest to, że fatalnie wypadają sceny akcji. Albo są tak kiepskie i fatalnie pokazane jak pewien pościg samochodowy, albo są żenujące, jak sceny walki. Te po prostu wołają o pomstę do nieba. Nie wiem czy to kwestia kiepskich dublerów czy zaawansowanego wieku Neesona. Każda scena bijatyki wygląda jakby aktorzy robili wszystko bardzo wolno, żeby się udało, a potem puszczono taśmę szybciej i dynamicznie pocięto ujęcia w trakcie montażu. Powoduje to raczej niezamierzony, komiczny efekt.

t33

     Jedyny plus to Forrest Whitaker, który gra tutaj policjanta, który ma ścigać Millisa, jednocześnie czuje, że coś tu nie jest w porządku. Tylko to za mało, żeby przykryć idiotyczną fabułę i beznadziejne sceny akcji. Szkoda takiego fajnego aktora, na taki chłam. Zrobienie filmu lepszego niż dwójka wydawało mi się prostym zadaniem. Niestety, przerosło twórców trójki.

Comments

comments