Film, który w polskich kinach był przez tydzień czy dwa, przeszedł zupełnie bez echa. Jednocześnie jest to najlepszy film akcji jaki widziałem od dawna. Zarys fabuły podobny do Man on fire. Ktoś zostaje porwany, ktoś inny rusza na ratunek. Co ważne, to jest co najmniej tak dobre jak właśnie Man on fire. Powiedziałbym nawet, że lepsze. Dawno nie widziałem tak realistycznych walk. Zazwyczaj koniec po pierwszym ciosie w łeb. Strzelaniny z jednym wyjątkiem tak samo, zero efektowności, 100% efektywności. Z wyjątkiem, bo ze dwie sceny akcji typowe dla “holiłudu” są, ale nie psują całości. Last but not least rewelacyjny Liam Neeson. Szczerze polecam.

t1

Comments

comments