Po tym, co wydarzyło się rok temu w Paryżu producenci przesunęli datę premiery. Decyzja zrozumiała.  Dlatego po stokroć współczuję twórcom, bo trafili z tematyką na fatalny okres.  Jakby tego było mało, wypuścili swoją produkcję, a po trzech miesiącach od premiery nie wypada im się nią chwalić. W tegoroczny (tytułowy) Dzień Bastylii na promenadzie w Nicei stało się to, co się stało. Jakiekolwiek łączenie tego święta z zamachem terrorystycznym jest automatycznie sporym faux pas. Szkoda, bo to całkiem niezłe kino akcji.

bd2

     Rzecz dzieje się w Paryżu. Terroryści chcą podłożyć bombę, która w wyniku przypadku trafia w ręce kieszonkowca i drobnego złodziejaszka, Michaela Masona (Richard Madden aka Robb Stark). Ten nieświadomy zawartości paczki porzuca ją w przypadkowym miejscu. Bum. Ludzie giną. Mamy zamach, a na zapisach z monitoringu (przypadkowego) podejrzanego. W pościg za nim rusza na paryskie ulice bezkompromisowy Sean Briar (Idris Elba).

bd3

     Dzień Bastylii to woda na młyn dla fanów kina akcji lat 90tych. Bijatyki, sceny akcji, strzelaniny, pościgi, szelmowskie uśmiechy i przerzucanie się ripostami. Pod tym względem reżyser James Watkins nie udaje przed widzem ambicji na coś więcej. Ma się dziać dużo i szybko, nie zawsze z sensem. Aktorzy wypadają więcej niż przyzwoicie, Robb Stark zagrał tak, że w połowie filmu zapomniałem, że to Robb Stark, co w samo w sobie jest wartością. Idris Elba – gdyby plotki były prawdziwe – spokojnie może być kolejnym Bondem. Jestem spokojny o jakość takiej produkcji z nim w roli słynnego agenta MI6. Fantastycznie zespół uzupełnia Charlotte Le Bon jako Zoe – niedoszła terrorystka. Jedyny spory minus to szefowa paryskiej komórki CIA. Znana z drugiego sezonu Detektywa, Kelly Reilly, wypada blado i bezpłciowo.

bd44

     Nie będę wytykał dziur w scenariuszu, ani tego, że momentami dostajemy patosem po oczach. To jest tego typu produkcja, że raczej należy przymknąć oko na głupoty, bo wiadomo, że będą. Dzień Bastylii to nie jest próba zdobycia Oscara. To solidna, mało oryginalna, rzemieślnicza robota. Kino akcji w starym stylu, do kotleta jak znalazł.

Comments

comments