Jestem wielkim fanem Batmanów Nolana. Kropka. Jedynka była świetna, dwójka miała kilka niepotrzebnych scen, ale wszystko przebił i przyćmił genialny Joker. W trójce liczyłem na apogeum historii. Na wielki koniec z hukiem, przytupem i zaskakującym finałem… Nic z tego. Niestety. Dostałem niezły film na motywach komiksu. W dodatku bardzo “Avengresowy” co w moim mniemaniu nie jest komplementem. Wręcz przeciwnie. Nie mówię, że to słaby i zły film. Bez przesady. Całkiem niezły ale to już taka ‘średnia komiksowa’. Bez przytupu, bez uderzenia, bez szału.

     Co nie zagrało? W sumie… historia. Bane okazał się średnio przerażającym osiłkiem w masce, w dodatku z dziwacznie groteskowym głosem. Jakby Vader takim mówił to na pewno nie zostałby ikoną czarnych charakterów. Niby jest bezwzględny, ale jakoś tak… nieprzekonywająco. Jokera można się było bać. Bane groźny jest tylko w momencie pierwszego pojedynku z Batmanem. Swoją drogą – najlepsza scena w tej części, jedna z najlepszych w trylogii.

tdkr3

     Na wszystko nakłada się wspomniana ‘awendżersowość’. Bohaterów mamy mnóstwo. Każdy w jakimś momencie musi być istotny, ale żaden w sumie nie jest bohaterem głównym. Każdy musi też wygłosić kilka wielkich prawd objawionych i patriotyczno-filozoficznych bzdetów a’la kpt. Ameryka. Za dużo wątków sprawia, że na żadnym nie skupiamy się na dłużej. Nie ma jednej postaci, wokół której kręci się cała fabuła. W jedynce był to Batman, w dwójce Joker, a tu jest rozmyty bohater zbiorowy. Jakby tego było mało mamy jeszcze sporo ‘hamerykańskich’ scen z patosem na nieznośnym poziomie, trochę dziur w scenariuszu i przekombinowaną gadżetomanię Batmana. Przeszkadzało mi też, że nagle wszyscy wiedzą o głównej tajemnicy filmu.

tdkr4

     Są też plusy. Miałem ogromne obawy co do Anne Hathaway ale ta poradziła sobie genialnie. Świetnie, że nie robiono z niej na siłę komiksowej kotki. Naprawdę jak na swoje warunki – wypadła rewelacyjnie. Michael Caine wiadomo – klasa sama w sobie. Oldman w porządku. Cotillard też. Joseph Gordon-Levitt jako Blake również fajnie, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta postać w ogóle nie była tu potrzebna. Sam Bale lepiej niż w dwójce, słabiej niż w pierwszej części.

tdkr2

     Pozytywnie zaskoczył mnie zwrot akcji w pewnym momencie. Potem nastąpił wielki finał, który bardzo mi się podobał. Niestety zamiast napisów końcowych wpadło jeszcze kilka scen, które ostatecznie przekreśliły nolanowski charakter ostatniego Batmana i odjęły od oceny końcowej kolejne punkty. To był chyba najsłabszy finał w historii w stosunku do jakości samej trylogii. Nolan jakby dostał wytyczne, że ma być bardziej komiksowo, patetycznie, efekciarsko i ‘hamerykańsko’. W ciągu ostatnich dni obejrzałem na DVD dwie pierwsze odsłony i tym bardziej czuć tu różnicę in minus. Szkoda. Bardzo szkoda. Niegodne pożegnanie wspaniałej historii.

Comments

comments