Student prawa ze smykałką do pokera – Mike (Matt Damon) – stawia pewnego dnia całe swoje oszczędności w nielegalnej rozgrywce w pokera. Nie wszystko idzie po jego myśli. Rzuca ten sport i próbuje zostać uczciwym obywatelem studiując w dzień, zarabiając w nocy na kiepsko płatnych etatach. Kiedy pewnego dnia jego kumpel Robal (Edward Norton)  wychodzi z więzienia, Mike mimowolnie wraca do stołu z kartami.

rn2

     Wiele słyszałem o Hazardzistach, więc wiele się spodziewałem, ale niewiele dostałem. Film jest niezły, Norton i Damon stanowią ciekawy i dość kolorowy duet. Sporadycznie na ekran wpada John Malkovich i kradnie show. Sposób pokazania pokera jest na pewno bardziej wierny prawdzie niż te wszystkie emocjonujące pseudo-rozgrywki a’la Casino Royale. Brakowało mi jednak czegoś więcej. Kiedy ekipa odchodzi od stołu i zajmujemy się życiem prywatnym Mike’a – robi się po prostu nudno. Kompletnie nie interesowała mnie ani jego ewentualna kariera prawnika, ani tym bardziej bezpłciowa i bezbarwna dziewczyna. Nie podobały mi się też realia. Honorowi gangsterzy przegrywający małe fortuny i godzący się z tym bez problemu? Czekałem aż zacznie się łamanie nóg, pobicia i betonowe kalosze, ale nic z tego. Trochę to naiwne.

rn3

     Reasumując – można zobaczyć, ale nie trzeba. Klimatyczne sceny gier i emocjonujące rozdania to za mało, żeby nie znudzić przez dwie godziny. Ja między tymi scenami ziewałem i patrzyłem na zegarek więc nie mogę nikomu polecić. No, może tylko maniakom pokera. Miałem dać piątkę, ale będzie jeden ekstra za uroczą i uwodzicielską Famke Janssen.

Comments

comments