Za pierwszym razem dałem się nabrać i bawiłem się nieźle. Stare gęby w parodii własnych filmów z lat osiemdziesiątych. Czemu nie? Tu mamy powtórkę z rozrywki. Ani nie jest fajniej, ani bardziej kolorowo, ani śmieszniej. Kilka gagów nadal bawi ale inne, szczególnie te Arniego są tak suche i słabe, że zasługują na jakiś puchar (za suchar). Raz można zrozumieć powrót do korzeni i śmianie się z samych siebie. Za drugim razem wyszła parodia parodii. Wiało nudą i zgranymi żartami. Ledwo dotrwałem do końcówki, która idealnie podsumowuje część drugą: zamiast robić trzecią, trzeba tych aktorów wsadzić do muzeum.

ex21

Comments

comments