Tom Cruise wie na czym polega fenomen serii o niemożliwych misjach. Facet ewidentnie ten temat zna, rozumie i świetnie się czuje w konwencji, którą po części sam stworzył. Już Ghost Protocol pokazał, że mimo już czwartej odsłony – nadal chce się to oglądać. Z Rogue nation nie jest inaczej.

mirn1

     Fabula to klasyczne “jeszcze raz to samo”. Międzynarodowe spiski, konkurencyjna organizacja w typie IMF i groźba rozwiązania jednostki Ethana Hawka. Jest (średnio charyzmatyczny) czarny charakter. Jest piękna (i przebojowa) kobieta, jest “skok” w stylu charakterystycznym dla serii (misterny plan i spektakularna akcja). Co ciekawe: to nadal bawi. Byłem sceptycznie nastawiony do piątej już części przygód amerykańskiego super-szpiega, ale Rogue nation jest mniej więcej tak samo dobre jak Ghost protocol.

mirn2

     Zwarta, sensownie zakręcona historia, masa popisów kaskaderskich. Od słynnego już startu samolotu (naprawdę wgniata w fotel) po chyba najlepszy pościg na motocyklach jaki widziałem na wielkim ekranie. Czapki z głów dla fachowców, którzy to zaplanowali, a potem z takim pietyzmem nakręcili. Tom Cruise gra pierwsze skrzypce i na swój wiek – wypada świetnie. Simon Pegg dostał więcej czasu na pokazanie się i świetnie wypada jako element humorystyczny, ale “w ryj może dać” jak jest okazja czy potrzeba. Nie kojarzę z żadnych innych tytułów Rebecci Ferguson, ale to może być całkiem niezłe odkrycie.

mirn3

     To w sumie tyle. Ciężko rozpisywać się dłużej o piątej odsłonie czegoś, co jest już dobrze znane. Jeśli komuś podobał się Ghost protocol i lubi wariacką akcję to zdecydowanie polecam.

Comments

comments