Więc… zupełnym przypadkiem trafiłem na ten tytuł. Znajomy polecił mi zupełnie inny film, a ja nie pamiętając tytułu, a jedynie aktorkę, niechcący namierzyłem Ten niezręczny moment. Nie żałuję.

tam4

     Więc… mamy trzech kumpli. Zbliżają się do trzydziestki, ale wciąż dwóch z nich żyje imprezami i przygodnym seksem. Trzeciemu dla odmiany rozpada się małżeństwo. Niezbyt oryginalnie deklarują więc, ze pozostaną singlami i będą świetnie się bawić. Jak zawsze w takim momencie pojawiają się “te jedyne. Historia zaczyna się i kończy dokładnie tak jak można się spodziewać w przypadku komedii romantycznej. Scenariusz niczym nie zaskakuje. Nikt tu nie sili się na oryginalność, ale to wcale nie jest wada. Sporo tu zabawnych spostrzeżeń o relacjach damsko męskich, trochę obleśnych żartów i obowiązkowa łyżka dziegciu by nie było zbyt pięknie.

tam3

     Więc… muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś słabszego. Mimo niezbyt odkrywczej fabuły, film ma swój urok. Duża w tym zasługa Milesa Tellera. Dwaj jego kumple (Zac Efron i Michael B. Jordan) nie są kiepscy, ale to Teller kradnie dla siebie wszystkie sceny, w których się pojawia. Jest zabawny, trochę obleśny i jakiś taki… prawdziwy. Efron i Jordan są zbyt filmowi, zbyt idealni. Kobiety za to wypadają świetnie. Mam słabość do nietypowej urody Imogen Poots, a jej roli nie mam nic do zarzucenia. Duży plus jeszcze dla Mackenzie Davis. Świetnie wypada w duecie z Tellerem i mimo jego wysiłków na ekranie, we wspólnych scenach wcale nie dała się przykryć (ale dała się pokryć! haha! …że co? że nie śmieszne? oj tam, oj tam).

tam2

     Więc… żeby zrozumieć początki akapitów należy obejrzeć film, bo jak się okazuje, “więc” to słowo klucz. Ze swojej strony polecam na bezstresowy wieczór. Nie jest to komedia romantyczna wszech czasów (Love actually jest tylko jedno :), ale pośmiać można się całkiem sporo.

Comments

comments