Sausage party to rzadko spotykany typ w kinie. Animacja tylko dla dorosłych? Nie pamiętam podobnego zabiegu od… czy ja wiem… chyba od czasów South park: bigger, longer, uncut? Pewnie coś po drodze się pojawiło, ale raczej nic znanego i szeroko reklamowanego. Czy Seth Rogen z kolegami są w stanie rzucić rękawicę twórcom South Parku?

sp2

     Mało kto nie widział zwiastuna, więc napiszę krótko. Produkty sprzedawane w supermarkecie mają swoje życie. Robią imprezy, zakochują się i czekają na wielki dzień. Dzień w którym bogowie (czyli ludzie) zabiorą ich do raju. Nie maja pojęcia, że to tylko durna historyjka wymyślona dla uśpienia czujności. W rzeczywistości po opuszczeniu sklepu są torturowani, wyciskani, krojeni, gotowani i pożerani. Widz śledzi poczynania zakochanej pary: parówka Frank i bułka do hot-doga Brenda wierzą, że są sobie pisani. Przyjdzie im jednak zajrzeć za zasłonę kłamstw i poznać przykra prawdę.

sp4

     Sausage party nie pierdzieli się w tańcu. Jest wulgarnie, mocno, ostro i pikantnie. Ilość fucków na minutę przekręci każdy znany nauce fuckomierz. Ofiarami żartów padną religie, stosunki społeczne, rasizm, przemoc i seks. W zasadzie to głównie religie i seks. Komedia mogłaby być ciekawym komentarzem społecznym jak wspomniany South Park, ale… wszystko tu jest podane na tacy. A w zasadzie nie podane na tacy tylko przyczepione do wielkich desek z napisami “tu chodzi o religię”, “Tu o seks”, “tu o rasizm”. Tymi deskami widz co rusz dostaje w łeb. Nie dało się tego zrobić mniej subtelnie. Po prostu nie ma takiej opcji. Wiele żartów nadal bawi, ale fajnie by było gdyby animacja, która próbuje poza żartami z penisów i wagin powiedzieć coś więcej, operowała na wyższym poziomie abstrakcji. Po godzinie intensywnego przeklinania byłem bardziej zmęczony niż rozbawiony. Pod koniec twórcy poszli na całość i oglądamy sceny, których w kinie wcześniej nie było, ale ciekaw jestem jaki był cel. Wspominane momenty są chyba tylko po to, żeby zaszokować widza, bo kompletnie nie łączą się z resztą filmu.

sp3

     Parówkowa impreza nie jest filmem złym. Można się pośmiać, trochę rozerwać, ale jeśli oprócz tysiąca przekleństw i żartów z penisa/waginy mamy ochotę na ciut więcej – polecam South park czy nawet Family Guya. Sausage party to wesołe, wulgarne filmidło na jeden raz.

Comments

comments