Fajnie było zobaczyć wszystkich dawnych bohaterów kina akcji razem. Dlatego pierwsi Niezniszczalni byli ok. Super zabawa z konwencją, autoironia i gęby przypominające złotą erę VHS. Druga odsłona to był niezamierzony dramat. Jeszcze raz to samo, niby więcej, niby bardziej spektakularnie, ale całość była do bólu wtórna. Poza sceną z Chuckiem Norrisem – nie pamiętam dosłownie nic. Jedynie to, że się nudziłem.

ex1

     Dlatego do trójki podchodziłem pełen obaw i w sumie – nie wyszło wcale tak źle. Kolejny raz starzy dobrzy wymiatacze muszą zmierzyć się z godnym przeciwnikiem. Tym razem to jeden z nich, były Niezniszczalny – ciekawie zagrany przez Mela Gibsona – Stonebanks. Tym razem nie tylko stara gwardia ma coś do powiedzenia. Bohater grany przez Sylwestra Stallone kompletuje drugą ekipę, z kolejnego pokolenia. Poza tym jak zwykle sporo (tak niezłych jak i koszmarnych i wymuszonych) one-linerów, kupa strzelania, masa tandetnych akcji – wszystko jak za czasów Rambo i Commando. Na szczęście jest mniej żartów z samych siebie więc niewiele tekstów powoduje zażenowanie.

     Poza Melem Gibsonem genialnie wypadł Antonio Banderas. Nie chcę zdradzać jaką postać dostał w filmie – warto się przekonać. Na drugim biegunie jest panna grająca jedyną kobietę w Niezniszczalnych 3. Rozumiem obecne trendy, wiem, że wszędzie trzeba wstawić silną postać żeńską. W to mi graj. Niech tylko – do kaduka – będzie to aktorka z krwi i kości. Stallone zatrudnił jakąś zawodniczkę MMA. Ta, owszem, stara się bardzo grać, ale wypada mniej naturalnie niż Izabela Trojanowska w Klanie, a to jest nie lada sztuka. Za każdym razem jak robi minę albo coś mówi – zęby same zgrzytają. Dramat.

ex2

     Jestem trochę w szoku. Wydawało mi się, że po nieudanej odsłonie numer dwa może być już tylko gorzej, a tu niespodzianka. Obejrzałem bez zażenowania i poczucia straconego czasu. Chyba dobrze Sylwkowi zrobiło wzięcie do pomocy innych scenarzystów niż tylko samego siebie.

Comments

comments