Książki jakimś cudem nadal nie przeczytałem. Nadal nie wiem więc jak się ma do filmu. Pierwszy był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Spodziewałem się raczej romansidła w typie Zmierzchu. Dwójka jest taka jak być powinna i w sumie tyle mogę napisać. W ciekawy sposób rozwija historię. Pojawia się interesujący gracz na scenie. Do tego jest trochę akcji, trochę polityki i trochę romansu. Jest też może odrobinę banalnie, ale ja to cały czas odbieram jako film/książkę dla 15-16 latków więc i to jest uzasadnione. Finał z jednej strony zadowala, z drugiej pozostawia uczucie niedosytu i chęć obejrzenia ostatniej odsłony trylogii. Jedyne co faktycznie bawi to rzecz, o której było w honest trailerze. Jeśli naprawdę tam gdzieś ma być “głodowo”, bo głód, bieda i igrzyska głodu to Jennifer wybrali fatalnie. Można o niej wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że wygląda na zabiedzoną/niedojedzoną. W pierścieniu ognia można opisać w paru słowach: solidnie zrobiona druga część, ciut lepsza nawet niż pierwsza, o ile komuś tamta się podobała.

hgcf

Comments

comments