Już kiedyś oglądałem film o Jacku Reacherze i zamiast posłuchać intuicji, zamiast wrócić do tamtego tekstu – obejrzałem kolejny. Najwyraźniej muszę się raz na kiedyś poparzyć, żeby trochę otrzeźwieć i lepiej oceniać rzeczywistość.

     Jack musi pomóc pani major z żandarmerii wojskowej, którą poznał przez telefon. Susan Turner została oskarżona o szpiegostwo i czeka na proces. Tytułowy bohater od początku podskórnie ufa koleżance. Pojawiają się skorumpowani dowódcy, paramilitarna organizacja i na dokładkę nastolatka Samantha, która być może jest córką Reachera?

     Kalka goni kalkę, mamy tu sto pięćdziesiąt ogranych motywów zaprezentowanych byle jak, byle się działo. Nic się nie trzyma przysłowiowej kupy, a wątek rodzinny powoduje raczej zażenowanie i sprawia wrażenie wrzuconego na siłę. Sceny akcji bywają niezłe, ale to wszystko, co można z filmu wyciągnąć. Chyba, że ktoś lubi patos i banalne hasła o “MUNDURZE, KTÓRY REPREZENTUJE WARTOŚCI!”. Tego jest tu w nadmiarze.

     Tom Cruise jest smutny, zmęczony i sprawia wrażenie, jakby chciał być gdzie indziej. Niestety musi się męczyć i grać Reachera. A my, widzowie, razem z nim. Cobie Smulders aka Robin Scherbatsky z “How I met your mother” jest sympatyczną dziewuchą, ale niestety umiejętności wystarcza jej na granie wspomnianej Robin. Smutno się patrzy na jej wysiłek, tak bardzo chce pokazać jakieś emocje, że wypada śmiesznie, żałośnie. Danika Yarosh (Ciekawe czy je mięso?) w roli córki to samo. Mogłaby grać w Ukrytej prawdzie i nikt by się nie połapał, że do zawodowa aktorka.

     Z uwagi na wszystko powyższe druga odsłona przygód Jacka to film doskonale nijaki. Ktoś wrzucił do garnka kiepskie aktorki, Toma Cruise’a, któremu się nie chce, ograne motywy i średnie sceny akcji. Wymieszał i wrzucił do kin. Sam nie wiem czego oczekiwałem po słabiutkiej pierwszej części dlatego w sumie mam za swoje. Trzeci raz się nie dam nabrać.

     Nawet twórcy śmieją się ze mnie i mojej naiwności. Takim akcentem jak niżej zaczynają się napisy końcowe. Chciałem, to mam. Hua hua ja.

Comments

comments