Powrót filmowców do świata Harry’ego Pottera uważam za całkiem udany. J.K. Rowling mówiła sporo o zostawieniu tematu raz na zawsze, ale dzisiaj nic, co daje szansę na spory zysk, nie zostanie odłożone na półkę.

fbawtft2

      Akcja umiejscowiona jest w latach dwudziestych poprzedniego wieku na ulicach Nowym Yorku. Amerykańscy czarodzieje maja zupełnie inne podejście do magii i inne zasady radzenia sobie z problemami. Mają panią prezydent magicznej społeczności, służby porządkowe działające jak S.W.A.T. skrzyżowany z FBI, na czele których stoi auror portretowany przez Colina Farrella. Dzieje się sporo, bo w mieście grasuje dziwna siła zabijająca “niemagów” (Amerykanie nawet mugoli nazywają inaczej!). W sam środek dochodzenia nieumyślnie  trafia Newt Skamander (Eddie Redmayne). Taki, powiedzmy, Hagrid w wersji light. Miłośnik i kolekcjoner tytułowych fantastycznych zwierząt. Dziwak, ekscentryk, opiekun zagrożonych gatunków. Towarzyszą mu była aurorka Tina Goldstein (Katherine Waterston) i “niemag”, Jacob Kowalski (Dan Fogler) – najbardziej przypadkowy z pasażerów tej szalonej jazdy.

fbawtft5

     Do produkcji podchodziłem sceptycznie (odcinanie kuponów to dziś w Holywood plaga), ale ostatecznie jestem zadowolony. Czuć magię z filmów Pottera, czuć klimat przygody, po wyjściu z kina byłem ciekaw co będzie dalej, szczególnie ze względu na zaskakującą scenę w finale. Niby czuć, że to dopiero początek czegoś większego i niekoniecznie Newt będzie naszym głównym towarzyszem w dalszej wędrówce, ale jakoś mi to nie wadzi. Zresztą Eddie Redmayne, przy całym szacunku do niego, znów gra lżejszą wersję Hawkinga z Teorii wszystkiego i niespecjalnie mi się ta postać spodobała. Wymiata za to Jacob Kowalski. Postać stworzona praktycznie po to, żeby być katalizatorem, elementem komediowym, ma w sobie tyle ciepła, dobra i dobroduszności, że to właśnie Kowalski najbardziej mnie urzekł. Nie wiem czy taki był zamiar czy wyszło przypadkiem, ale to jego chciałbym zobaczyć w kolejnej odsłonie. Tina Goldstein ma potencjał, ale na razie szału nie ma. Wydała mi się miałka i bez charakteru. Colin Farrell wypadł przyzwoicie, ale miałem poczucie, że trochę przeszedł obok filmu. Jak na jego możliwości – spodziewałem się więcej.

fbawtft3

      Muzyka, efekty specjalne, montaż – wszystko jest tu na solidnym poziomie znanym z opowieści o czarodzieju z błyskawicą na czole. Nie jest tak dobrze jak np. w Czarze ognia, ale na pewno nowa opowieść zaczyna się lepiej (mroczny klimat) i ciekawiej niż pierwsze dwie odsłony Harry’ego Pottera. Czekam na więcej z nadzieją.

fbawtft4

Spojler, jeśli nie oglądałaś/eś, nie czytaj dalej!

     W finałowej scenie okazuje się, że głównym czarnym charakterem będzie Johnny Depp jako legendarny czarnoksiężnik Gellert Grindelwald. Z jednej strony wiadomo było, że ta postać będzie głównym antagonistą w kolejnych przygodach, z drugiej mam problem. Lubię Johnny’ego, ale jak pojawiła się jego twarz od razu widziałem Jacka Sparrowa, Kapelusznika czy Tanto. To nie są dobre skojarzenia wobec kogoś, kto ma budzić grozę co najmniej taką jak Voldemort. Zobaczymy.

Comments

comments